Saturday, April 13, 2019

Palety CLARE BLANC / PARIS i NUDE (nowe cienie mineralne)

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Jeszcze przez trzy dni na moim instagramie śmigać będzie konkurs Clare Blanc w którym wygrać możecie aż trzy nowe palety tworzone przez Martę Iwańską aka Doktor Makeup. Pomyślałam, że z tej okazji pokażę dwie palety - Paris i Nude, które ja już posiadam w swojej kolekcji.

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Palety dzielą się ze względu na zestawienia kolorystyczne (inspirowane nazwami miast) oraz na typy makijaży do których się najbardziej nadają. Ja oczywiście najwięcej powiedzieć będę mogła Wam o dwóch wcześniej wspomnianych, jednak z samymi cieniami marki Clare Blanc jak i innymi produktami miałam już styczność wcześniej.

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Jeśli chodzi o same palety jestem pewna, że tak jak ja nie mieliście nigdy do czynienia z podobnymi opakowaniami ponieważ ja pierwszy raz spotkałam się z paletami stworzonymi z... pianki. Gdy tylko usłyszałam, że Marta wydaje palety moja pierwsza myśl była - czy to oznacza, że stworzyli cienie prasowane? Nie oglądałam wcześniej żadnych zdjęć środka więc spodziewałam się np jakiegoś srebrnego lub złotego, metalicznego opakowania z prasowanymi cieniami w środku, a tu przyszło białe opakowanie z brązową tekturką, wytłoczonym napisem z nazwą paletą i... słoiczkami z cieniami mineralnymi w środku :-)

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Szczerze? Super nowatorski pomysł jednak jak to miękka "pianka" niestety pierwsze o czym pomyślałam - będzie się strasznie BRUDZIĆ! Nie tylko rogi z zewnątrz ale i wewnątrz gdy np nie dokręcę któregoś cienia wystarczająco. Niestety - moja pierwsza myśl się sprawdziła i jedno z opakowań przyszło już odrobinę ubrudzone ponieważ w jednym z cieni odkleiła się naklejka i trochę cienia się wysypało. Dlatego jeśli o mnie chodzi myślę, że opakowań będę używać głównie w celu transportu (poza tym nie wiem jeszcze czy nie sprzedam paletek ponieważ sporo kolorów mi się zdublowało). Ogromnym plusem jest fakt, że opakowania bez najmniejszego trudu można umyć nawet lekko zwilżoną szmatką z microfibry ale mam je stosunkowo krótko więc ciężko mi powiedzieć jak będą wyglądać gdybym je np woziła codziennie w kufrze?

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Cienie zamknięte są w bardzo eleganckich słoiczkach z napisem "Care About You" co w przypadku cieni mineralnych zdaje się być idealnie dobranym napisem.

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Plusem piankowego opakowania jest fakt, że słoiczki siedzą w nim dość ściśle i odkręcając wieczko nie kręcą się wokół własnej osi, dzięki czemu można je dość szybko otworzyć.

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE
(paleta Paris)

Ja najczęściej z cieniami mineralnymi pracuję tak, że wysypuję je po prostu na wieczko i stamtąd nabieram na pędzel. Rozwiązanie to jest o tyle fajne, że wieczko takie można łatwo wytrzeć i zdezynfekować. Cienie mineralne mają jedną zasadniczą zaletę - są idealnym rozwiązaniem w przypadku osób z potencjalnymi infekcjami i chorobami oczu (czyli tak naprawdę w przypadku wszystkich naszych klientów :-) ). Poza swoimi walorami "leczniczymi" i pielęgnującymi takiego cienia nie trzeba już zeskrobywać ponieważ z automatu jest w formie sypkiej więc wystarczy go wysypać na chusteczkę lub wieczko, które potem możecie łatwo zdezynfekować lub wrzucić do myjki ultradźwiękowej (jeśli nie szkoda Wam napisów na wierzchu rzecz jasna).

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Przejdźmy zatem do konkretnych palet.

PALETA NUDE


Nude to cieliste pigmenty, idealne do delikatnych makijaży w klimacie baby face lub jako basic do kufra wizażysty.

CAFFE LATTE: MICA CI 77019, JOJOBA ESTERS, [+- CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 77891] SALTED CARMEL: CI 77019, CI 77491, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE CLASSIC NUDE: CI 77019, CI 77491 GOLDEN NUDE: CI 77019, CI 77491, MAGNESIUM MYRISTATE, SYNTH. FLUORPHLOGOPITE, JOJOBA ESTERS BARE PINK: CI 77019, JOJOBA ESTERS, [+- CI 77891, CI 75470, CI 77491] COLD NUDE: CI 77019, SYNTH. FLUORPHLOGOPITE [+- CI 77891, CI 77491, CI 75470, CI 77861] FRENCH VANILLA: CI 77019, JOJOBA ESTERS [+- CI 77891, CI 77491, CI 77163, CI 77492] SANDY BEIGE: CI 77019, CI 77491, MAGNESIUM MYRISTATE. SYNTH> FLUORPHLOGOPITE, JOJOBA ESTERS


Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Paleta NUDE jest idealna do makijażu dziennego ale może Wam też posłużyć jako bazowy zestaw jasny, nudowych makijaży lub po prostu do modelowania oczu w przygotowaniu na inne, mocniejsze kolory.

POSSIBLY PINK - Pastelowy róż o satynowej strukturze;
COLD NUDE - Beżowo - różowy pigment w chłodniejszej tonacji;
MILK CHOCOLATE - Delikatny, czekoladowy brąz;
COTTON CANDY - złoto - różowy pigment;
BROWN SUGAR - Złoty brąz;

FRESH NUDE - Podbity różem, cielisty pigment,

DARK CHOCOLATE - Głęboki, chłodny odcień gorzkiej czekolady,

BARE PINK - Delikatny, satynowy, różowy pastel.

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE


Mamy tutaj do czynienia z 2 całkowicie matowymi, 2 półmatowymi, 2 satynowymi i 2 mocno iskrzącymi kolorami (najmocniejszymi z całego zestawienia pod względem drobin). Cienie są dość delikatne ale bardzo miałkie i mięciutkie. Jak z wszystkimi cieniami mineralnymi wydaje mi się, że trzeba po prostu lubić pracę z cieniami mineralnymi przez to, że są dużo bardziej maślane i nawilżające.

Makijaż wykonany cieniami z palety NUDE. Mam tutaj również podkład i pudry rozświetlające tej marki: 

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE



PALETA PARIS

Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE


Paris to paleta wypełniona pigmentami o satynowej strukturze delikatnie odbijającej światło tak jak światła Paryża

COTTON CANDY: CI 77019, CI 77891, CI 75470 DARK CHOCOLATE: MICA CI 77019, CI 77499, CI 77491, CI 77891 POSSIBLY PINK: CI 77019, JOJOBA ESTERS, ALUMINUM HYDROXIDE, [+- CI 77891, CI 75470, CI 77491, CI 12085] COLD NUDE: CI 77019, SYNTH. FLUORPHLOGOPITE [+- CI 77891, CI 77491, CI 75470, CI 77861] FRESH NUDE: MICA CI 77019, CI 77491, MAGNESIUM MYRISTATE BROWN SUGAR: MICA, CI 77019, CI 77891, CI 77491 BARE PINK: MICA CI 77019, JOJOBA ESTERS [+-CI 77891, CI 75470, CI 77491] MILK CHOCOLATE: CI 770019, ALUMINA, JOJOBA ESTERS [+- CI 77491, CI 77499, CI 77891, CI 77163, CI 77492]


Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE

POSSIBLY PINK - Pastelowy róż o satynowej strukturze;
COLD NUDE - Beżowo - różowy pigment w chłodniejszej tonacji;
MILK CHOCOLATE - Delikatny, czekoladowy brąz;
COTTON CANDY - złoto - różowy pigment;
BROWN SUGAR - Złoty brąz;
FRESH NUDE - Podbity różem, cielisty pigment,
DARK CHOCOLATE - Głęboki, chłodny odcień gorzkiej czekolady,
BARE PINK - Delikatny, satynowy, różowy pastel.
Tutaj mamy już nieco mocniejszych kolorów i tylko jeden z nich jest matowy (wg producenta satynowy ale tych drobinek jest tam niezwykle mało). W tą paletą mamy już nieco większe spektrum przyciemnienia oka jednak trzeba liczyć się z tym, że jeśli zależy nam na uniwersalnej palecie również do modelowania np dla starszych osób tutaj może nam zabraknąć matowego, średniego brązu podczas gdy w NUDE mamy aż dwa takie odcienie. Świetna propozycja dla osób, które nie mają zbytnich zmarszczek wokół oczu i mogą sobie pozwolić na modelowanie oczu błyszczącymi cieniami.
Palety Clare Blanc swatche makijaż mineralny PARIS NUDE


Dajcie znać co sądzicie o paletkach, czy Was w ogóle zainteresowały czy może nie czujecie się skuszeni :-)
Będzie mi również bardzo miło jeśli spróbujecie swoich sił w konkursie na moim instagramie gdyż jestem bardzo ciekawa jaka jest Wasza wizja makijażu w klimacie Spring Vibes. Dziś opublikowałam w story moich trzech dotychczasowych faworytów.

Buźka

Tuesday, April 9, 2019

Co jest ważniejsze - TALENT czy CIĘŻKA PRACA? // SZKOŁA MAKIJAŻU



Cześć,

być może kojarzycie z mojego kanału YT serię filmów "Szkoła Makijażu". W tej serii postanowiłam zawrzeć wszelkie moim zdaniem istotne tematy, które mogą dotykać osób pracujących w branży makijażowej lub takich, które chciałyby rozpocząć taką pracę. Nie zawsze jednak nagrywając filmy jestem w stanie przekazać Wam wszystko co mam na myśli i zrobić to tak, żeby było to wystarczająco jasne i skondensowane. Jest w pół do 12.00 w nocy, oglądam na Netflixie dokument o młodej, 15-letniej jogince, której udało się przezwyciężyć swoje koszmary i wrócić na jasną drogę. Przy okazji pomogła też innym z podobnym problemami (depresja, anoreksja) pisząc bloga i dzieląc się swoimi spostrzeżeniami. Swoim świadectwem zainspirowała mnie do popełnienia tego wpisu, który jak mam nadzieję będzie nieco bardziej ambitny i inspirujący niż pozostałe w których zobaczyć możecie co najwyżej swatche produktów czy recenzje. Umówmy się - jest to przydatne, również dla mnie, ale niezbyt rozwijające. Dlatego postanowiłam przenieść serię "Szkoła Makijażu" również na mojego bloga. Mam nadzieję, że forma pisana do końca nie zanikła, a YT jednak nie wyparł całkowicie zwykłych, pisanych tekstów.

Co jakiś czas w rozmowach czy w Waszych wiadomościach przewija się następujące pytanie:

CO JEST WAŻNIEJSZE - TALENT CZY CIĘŻKA PRACA?

Nie dam Wam zero-jedynkowej odpowiedzi. 

Przede wszystkim muszę podkreślić, że moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak TALENT. Czym jest talent? Czym się objawia? Jak rozpoznać osobę utalentowaną? Czym zmierzyć talent? Pytań mnóstwo, odpowiedzi znikąd :-)

Dlaczego nie wierzę w talent? A no dlatego, że jest to jednostka względna. Interpretowana inaczej przez każdego. Wierzę za to w 100% w zdolności, predyspozycje, potencjał. Wyczulone zmysły. 
Ja odkąd pamiętam, a nawet wcześniej z opowieści mamy, podobno przejawiałam "talent" do rysowania. Choć ja zdecydowanie wolę termin "zdolności manualne". Ale skąd moi rodzice wiedzieliby o tym gdybym po raz pierwszy nie sięgnęła po ołówek i nie zaczęła rysować?

Odnośnie "podobno wcześniej"...

Ciężko stwierdzić mi obiektywność tej historii, (w końcu matki nie bywają zbyt obiektywne względem umiejętności swoich dzieci), ale mama opowiadała mi, że kiedyś gdy po mnie przyszła do przedszkola przyleciała do niej nauczycielka pokazując jakiś mój rysunek ze słowami "proszę zobaczyć jak ona rysuje!". Czy gdybym nie znalazła się w grupie innych dzieci i nauczycielka nie miałaby porównania byłaby w stanie stwierdzić, że odwzorowuję rzeczywistość lepiej od innych dzieci? Czy gdybym sama z siebie nie brała kredek do rąk częściej od innych dzieci, ktoś byłby w stanie wychwycić to, że mam predyspozycje do prac manualnych? Czy gdyby babcia nie pokazała mi będąc dzieckiem jak się wyszywa muliną na szydełku wiedziałabym, że sprawa mi to przyjemność i posiadam pamięć wzrokową?

To do czego zmierzam to fakt, że to jakie wykonujemy zawody, jakie pasje przejawiamy często jest kwestią przypadku. Bycia w odpowiednim miejscu i czasie. Ile znacie osób, które odnajdują swoje szalone pasje w mocno dojrzałym wieku? Ja znam mnóstwo! I to nie jest tak, że zainteresowały się tym tak późno - to w nich było przez cały ten czas! Znam również mnóstwo osób, które rozmawiając ze mną mówią, "Ja zawsze lubiłam malować, ALE..." lub "Ja zawsze lubiłam fotografować, ALE...". Zawsze jest jakieś ALE. A co gdyby ktoś przekłuł tą pasję w coś więcej? Zaczął ją wykonywać codziennie, doskonalić się, czytać, oglądać filmy instruktażowe? Co gdyby potraktować to "zawsze lubiłam / zawsze mnie chwalili za / zawsze mi wychodziło" jako wskazówkę do czego mamy nasze predyspozycje? Bo każdy jakieś ma - KAŻDY! (Jestem pewna, że wiele Waszych predyspozycji jeszcze nawet nie miało szansy się dać odkryć!).

Zapewne spotkaliście się z teorią 10 tysięcy godzin Malcolma Gladwella. Reguła ta twierdzi, że taka liczba spędzona na praktyce dowolnej czynności pozwoli na jej opanowaniu w stopniu mistrzowskim. O ile mi wiadomo teoria ta została już obalona jednak moim zdaniem jest w tym ziarno prawdy. Osobie, która nie posiada konkretnych predyspozycji, o których pisałam wyżej, będzie dużo łatwiej wykonywać pewne czynności/zawody faktycznie dopiero po odbyciu dużej ilości praktyki. Dlatego właśnie niektórzy przed rozpoczęciem pracy w zawodzie potrzebują bardzo dużej ilości szkoleń by móc poczuć się pewnie i mechanicznie zapamiętać co, po czym i dlaczego, a inni nie. Osoba, która ma pewne skłonności, np manualne albo muzyczne, załapie pewnie sprawy, techniki nieco szybciej, jednak bez praktyki prawdopodobnie stanie w miejscu na swoim "wrodzonym" poziomie. Będzie popełniać wciąż te same błędy. Albo nigdy nawet nie dowie się, że ma predyspozycje do konkretnych zawodów. Nie ma wielu osób, które są w stanie rozwijać się będąc "same ze sobą", bez bodźców i wskazówek ze świata zewnętrznego. Dlaczego? A no dlatego, że z natury jesteśmy albo za mało samokrytyczni, albo za bardzo. Kobiety dodatkowo mają tendencje do dołowania się i ciągnięcia w dół nawet jeśli nie ma do tego podstaw (widzę to również po sobie). 

Ja byłam przez całe życie chwalona jaki to mam TALENT przez co po pierwsze czasem (w nastoletnim wieku szczególnie) ciężko mi się było zgodzić z krytyką skierowaną w stronę moich prac, albo przeciwnie denerwowało mnie to, że wszyscy mi mówili "Wow, jak pięknie! Ale masz talent!" nie dostrzegając błędów, które dla mnie były oczywiste. I nie dostrzegając ciężkiej pracy, którą musiałam włożyć w osiągnięcie tego całego "talentu" ;-) Który był niczym innym jak rozwiniętymi predyspozycjami. Miałam wtedy wrażenie, że nie traktuje się mnie poważnie i osobie, która patrzy na moją pracę nie chce się przeanalizować faktycznie wszystkich mocnych i słabych stron. Oczywiście gdy teraz o tym pomyślę nawet dla mnie brzmi to absurdalnie, ponieważ komplementy te były szczere, tylko dla mnie błędy były tak oczywiste, podczas gdy inni ich nie dostrzegali. Komplementy przestają cieszyć po pewnym czasie jeśli nie rozwijają i nie wnoszą nic nowego, albo sami nie jesteśmy do nich przekonani. Z tego samego powodu nawet gdy usłyszymy od kogoś bliskiego, że to czy tamto wyszło nam super i tak w to nie wierzymy i nadal uważamy, że jest beznadziejnie. Dopiero gdy usłyszymy komplement od strony niepostronnej jesteśmy w stanie uwierzyć, że jest naprawdę OK. Bo ile z nas uwierzyło na słowa mamy, że ma najpiękniejszą i najmądrzejszą córkę, że faktycznie jest się najpiękniejszą i najmądrzejszą? ;-)

Zatem - czymże jest talent jeśli nie jesteśmy go świadomi? Jeśli go nie rozwijamy? Jeśli nie wierzymy w to, że wychodzi nam coś lepiej niż innym? Można mieć OGROMNE predyspozycje do grania na fortepianie, ale jeśli nigdy nie zrobimy z tym nic więcej na zawsze pozostaniemy tą osobą "która ładnie śpiewa i zgaduje melodię po pierwszych nutach, bo ma dobry słuch" :-)

Dokładnie tak samo jest z makijażem i w ogóle malowaniem na płótnie, na skórze, gdziekolwiek. Możemy mieć predyspozycje do łączenia kolorów, do zauważania światłocienia, do wyczuwania anatomii, naturalnych kształtów przedmiotu, ale co z tego skoro skończy się na szkicowaniu kwiatków w zeszycie podczas lekcji w liceum? 

Za to osoby, które takowych predyspozycji na pierwszy rzut oka nie posiadają - mogą je w sobie odkryć przez wielogodzinną, ciężką pracę. Mogą to po prostu wypracować. Wykuć schematy, podejść do tematu mocno metodologicznie. Jednym się uda, złapią bakcyla i dalej pójdzie już z górki, innym nie - i też dobrze! Bo to oznacza, że czeka na nas coś innego do czego faktycznie jesteśmy stworzeni. Jeśli po wielu godzinach praktyki, szkoleń nadal nie potrafimy tego załapać, być może należy potraktować to jako wskazówkę - czy to na pewno dobra droga? Czy po prostu wydaje mi się ciekawa i się nią chwilowo zainteresowałam/em? Wielu z nas interesuje się czymś na chwilę - konkretną dietą, gatunkiem literackim lub obcym językiem - ale nie bez powodu tylko niektóre pasje zostają z nami na dłużej.

Nie piszę tego po to żeby Was zniechęcić. Piszę to ponieważ gdy kiedyś prowadziłam jeszcze indywidualne warsztaty dla początkujących wizażystów trafiały mi się 2 typy podopiecznych:
- osoby, którym nie wychodzi, ale bardzo chcą, są ambitne, mają predyspozycje, chęci, pomysły sporo pytań,
- osoby, którym nie wychodzi i liczą, że ktoś poda im gotowe rozwiązanie. Zero-jedynkowe. Jak na lekcji matematyki.

(Uwierzcie - dość szybko widać którym typem jest kursant.)

W branżach kreatywnych tak to nie wygląda. Nie da się wykonywać takich zawodów bez interesowania się danym tematem. To, którym jesteście typem determinuje czy wyjdziecie zadowoleni ze szkolenia. 

Podsumowując...

Moje zdanie jest takie (szczególnie patrząc na obecne wymagania rynku, (który jest bardzo mocno PR-owo i marketingowo zorientowany), że ważniejsza jest ciężka praca i to "coś". Faktor X ;-) Coś co Cię wyróżni. Rynek jest przesycony i osób, które "na blachę" wyuczyły się makijażu jest mnóstwooo... Wszyscy jeździmy na te same szkolenia, oglądamy te same filmy. Ważne jest to co zrobimy z tymi informacjami. Czym się wyróżnimy? Ciepłą osobowością? Delikatnym użyciem koloru? Niespotykaną empatią i działaniami charytatywnymi? Wegańskimi kosmetykami? A może wszystko naraz?

Wielki talent, nierozwijany, będzie obfitować w ... nic. Zaś mniejsze predyspozycje, ale bardzo ciężka praca jest w stanie zaprowadzić Was bardzo daleko. Regularna, sumienna, nieoszukana praca prędzej czy później się opłaci. Po prostu - u jednych wcześniej, u innych później. 

Każdy z nas jest na innym etapie swojej drogi i nie możemy porównywać innych osób ze sobą (a to bardzo trudne!). Sama łapię się na tym, że widzę jakąś 19-latkę z niesamowitym technicznym warsztatem, która to po roku prowadzenia niezalegalizowanej działalności podpisuje kontrakty, które ja powoli zaczynam dostawać po 10 latach w branży. ZACZYNAM. Wiecie, jak łatwo wtedy wpaść w doła? :-) Wy macie swoją drogę kariery, inni swoją. Każda z tych dróg toczy się SWOIM tempem. Przestańmy się porównywać do innych makijażystek, kobiet, żon, matek. 
Możecie co najwyżej nakręcić ten kołowrotek by wirował nieco szybciej (nie zgadniecie czym)... tak - regularną, sumienną i nieoszukaną pracą :-)

OK, rozpisałam się! Uf, ale mi tego brakowało!
Ne sprawdzam tego bo dochodzi pierwsza - słowa popłynęły z głębi i niech tak zostanie :-)
Maja

Saturday, April 6, 2019

SWATCHE Podkład Wodoodporny MAP

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

Hej!

Być może większość z Was wie, jednak część cały czas pyta o co chodzi z MAPem, a tak naprawdę z polskim dystrybutorem tej firmy i mną. Temat jest dla mnie absurdalny i zamknięty, jednak pokrótce opowiem Wam, żebyście zrozumieli genezę powstania tego postu i żeby mnie musiała tego pisać ciągle od nowa w wiadomościach prywatnych :-) Oczywiście będzie to opowieść bardzo mocno skrócona i wiele rzeczy pominę ponieważ nie chcę się narazić na kolejne nieprzyjemności ze strony polskiego dystrybutora.



Jakiś czas temu po wielokrotnych prośbach moich widzów nagrałam na moim kanale YT film, w którym porównałam starą i nową formułę podkładu wodoodpornego MAP. Prośby te były spowodowane faktem, iż od dłuższego czasu w branży krążyła opinia, że od momentu zmiany formuły podkład nie sprawdza się już tak dobrze jak wcześniej i była to opinia zarówno moja jak i wielu innych wizażystów oraz "zwykłych" użytkowników (oczywiście nie wszystkich). Jako, że wspomniałam tu i ówdzie, że mam jeszcze tą starą formułę i mogłabym je porównać wiele osób bardzo zainteresowało się tym pomysłem i co rusz przypominało.

Zmiana formuły nastąpiła dość dawno więc chcąc nie chcąc produkty zdążyły się już przeterminować jednak ze względu na to iż czas nie miał na nie żadnego wpływu postanowiłam takie porównanie wykonać mimo to. Oczywiście podkreśliłam wszędzie gdzie się dało, że podkłady są przeterminowane, żeby widzowie nie mieli wątpliwości i co więcej, ze względu na ten fakt poprosiłam, żeby mimo wszystko nie bazować na mojej subiektywnej opinii i przetestować podkład na sobie. Na filmie widać było bardzo wyraźnie, że stary podkład (mocno przeterminowany) śmiga bez najmniejszego problemu, zaś podkład nowy - wydany po zmianie formuły rozwarstwiał się, ciemniał i oddzielała się od niego woda, nie chciał się przyklejać do skóry, ślizgał się i generalnie trudno mi się z nim pracowało. Mimo to w filmie podkreśliłam wielokrotnie, że generalnie uwielbiam produkty MAP, pracuję na cieniach i innych podkładach tej marki, opowiedziałam jak bardzo doceniana jest w branży i ile nagród zdobyła. Często używałam produktów marki MAP w poprzednich filmach na kanale. Co więcej powiedziałam zgodnie z prawdą, że mam nadzieję, że to po prostu jakaś anomalia i inni takiej sytuacji z danym produktem nie doświadczą, ponieważ przed zmianą był genialny i uwielbiałam do zarówno ja jak i moje liczne klientki (tak, to również powiedziałam w filmie).

Pod filmem pojawiło się ok 60 komentarzy osób, które miały bardzo podobne doświadczenia do moich, ponadto w wiadomościach priv dostałam kilkadziesiąt zdjęć osób, którym tak jak mi podkład się rozwarstwił, woda się oddzieliła i zmieniła kolor na brudno-szary już po miesiącu/dwóch stania. Pojawiły się również oczywiście komentarze od osób, którym na szczęście podkład śmigał jak należy i nie mogły powiedzieć na niego złego słowa, niestety były one w mniejszości. Generalnie film miał znikomą oglądalność, po jakichś dwóch? tygodnia było to raptem ok. 5 tys. wyświetleń, z czego większość nabiły pewnie moje koleżanki i rodzina ;-)

Niestety film bardzo nie spodobał się polskiemu dystrybutorowi marki MAP, o którym istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia i wystosował w moją stronę oficjalne prawnicze pismo za pośrednictwem swojej kancelarii w którym w dużym skrócie zarzucono mojej firmie celowe działanie na szkodę firmy poszkodowanego, wprowadzanie w błąd i nieuczciwą konkurencję. Mimo, iż mój film opublikowany został tylko w serwisie YT i jego szkodliwość była znikoma, a ja nie miałam pojęcia o istnieniu takiej firmy zażądano ode mnie oświadczenia i sprostowania, które opublikowane zostać miało na czas jednego roku w formie filmu na moim kanale Youtube, ponadto w formie pisemnej na: moim koncie Instagramowym, oficjalnej stronie na Facebooku oraz na mojej biznesowej stronie WWW. Miałam na to tydzień, w innym przypadku mogłam spodziewać się sprawy sądowej przeciwko mojej firmie.

Po wielu godzinach rozmów z prawnikami i wieloma bardzo znanymi i szanowanymi w branży makijażowej osobami postanowiłam opublikować dane oświadczenie ze względu na ewentualne koszty finansowe, czas który straciłabym latami jeżdżąc na rozprawy i przede wszystkim, że względu na moje zdrowie psychiczne. Miały na to wpływ również pewne otrzymane informacje, których ujawniać tutaj nie będę ponieważ tak jak powiedziałam nie chcę kolejnych problemów, jednak zrozumiałam dobitnie, że walka w sądzie z daną firmą nie ma najmniejszego sensu.
Uprzednio poinformowałam jednak wszystkich moich widzów, fanów i klientów, że takowe "sprostowanie" się pojawi, czym jest to spowodowane oraz jakie jest moje prywatne stanowisko (ponieważ oświadczenie zostało przygotowane bez mojego udziału przez prawników dystrybutora marki MAP). Nie będę się rozpisywać jak sytuacja się rozwijała, ale najlepiej pasuje tutaj określenie "Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada".
Odzew branży i wsparcie, które otrzymałam był tak ogromny, że gdy zobaczyłam po kilku godzinach komentarze pod oświadczeniem na moim facebooku iż chciało mi się płakać ze wzruszenia, że branża makijażowa potrafi się tak zjednoczyć i stanąć murem za kimś, komu próbuje się zwyczajnie zamknąć usta ponieważ wyraża swoją subiektywną, niepochlebną opinię na temat jakiegoś produktu. Nawet osoby, które z danym produktem problemów nigdy nie miały stanęły za mną murem.
To była jedna z piękniejszych chwil w mojej karierze, ponieważ okazało się, że moja biznesowa intuicja mnie nie zawiodła. Mimo, iż w sumie zrobiłam odwrotnie do tego co zalecał mi prawnik, który chciał walczyć czuję, że wygrałam nawet bez rozpoczynania walki. Ponieważ całą "robotę" wykonali za mnie moi koledzy i koleżanki z branży oraz nawet obce osoby, które zwyczajnie obiektywnie oceniły całą sytuację. Odzywali się również do mnie dziennikarze żeby opisać całą sytuację, jednak ja chciałam całą sytuację zakończyć z klasą, a nie udzielać jakichś mało eleganckich wywiadów, które tylko zaogniłyby całą tą dramę. Wiem jednak, że cała sytuacja jest chętnie przytaczana podczas szkoleń PRowych jak NIE budować świadomości marki kosmetycznej ;-) i nie ukrywam, że to mi trochę rekompensuje wszystkie stresy związane z tą sprawą, bo może przynajmniej kolejne marki nauczą się jak rozwiązuje się takie sytuacje bez angażowania przedstawicieli prawa, tak żeby jeszcze nawet na tym zyskać!

Moi widzowie byli na tyle całą sprawą zażenowani, że napisali maile do oficjalnego producenta marki MAP (bez mojej wiedzy, co było jeszcze bardziej wzruszające), który w ramach przeprosin napisał do mnie czy mogliby wysłać mi próbki ich podkładu prosto z siedziby żebym mogła przetestować go raz jeszcze. I tak właśnie w branży załatwia się takie sprawy z pożytkiem dla obu stron. Ewentualnie zaprasza bloggera/dziennikarza/wizażystkę na doszkolenie z użycia danego produktu, ale nie straszy prawnikami i sprawami sądowymi wmawiając, że nie potrafię używać danego produktu, a tak poza tym to pewnie była podróba :-))) Tak czy inaczej, gdyby nie fakt, że jest z moich widzek spytała się mnie czy już do mnie pisali w sprawie giftu nawet nie dowiedziałabym się, żę MAP Francja próbował się ze mną skontaktować, ponieważ wiadomość znalazłam w czeluściach SPAMu.

Może Was dziwić, że po czymś takim chcę w ogóle pokazywać publicznie na blogu produkty MAP jednak mimo, iż reakcja producenta moim zdaniem była zbyt słaba to i tak uważam, że nie powinno się winić marki we Francji za zachowanie dystrybutora w Polsce. Obawiam się, że gdyby nie zmasowane maile moich widzów nawet nikt by się o tym nie dowiedział ponieważ moje "uprzejme prośby" i oficjalne maila pozostawały bez echa.

Zrobicie z tymi informacjami co chcecie, ja i moi znajomi mamy jednak taki uraz, że mimo wszystko nie zamierzamy już zamawiać w Polsce nic marki MAP, który bądź co bądź w naszym kraju ma tylko jednego dystrybutora i ewentualnie zakupy będę robić na zagranicznych stronach lub podczas IMATS w Londynie. Oczywiście nie namawiam do zaprzestania zakupów od wyłącznego polskiego dystrybutora, żebym się zaraz znowu nie dowiedziałam, że mój wpis to nieuczciwa konkurencja i działam na czyjąś szkodę :-)

Oto swatche próbek (5ml), które otrzymałam z Francji. Te duże napisy to nazwy gam kolorystycznych, czyli np jeśli interesuje Was kolor z gamy żółtej w sklepie musicie wybrać kolor o oznaczeniu xxx2Y (końcówka oznacza jaka to gama i który odcień z danej gamy).


TONACJA ŻÓŁTA:
- dla cer ciepłych, zażółconych, opalonych.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,


map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

TONACJA NB I B
- Tonacja NB świetnie nadaje się do cer oliwkowych, zaś B to tonacja mieszana odcieni chłodnych i ciepłych. Niestety z tych dostałam tylko te trzy próbki.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

TONACJA ORIENTALNA:
- tonacje ciepła, ciemniejsza, rasy orientalne, mulaci, metysi.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

TONACJA RÓŻOWA
- cery różowawe.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

TONACJA OPALONA
- nigdy wcześniej o niej usłyszałam i z tego co widzę jest raczej niezbyt dostępna, barwy ciepłe.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

W końcu recenzuję produkty pochodzące prosto z Francji, a nie Polski więc chyba wolno mi to na legalu napisać ;-) W trakcie robienia swatchy wyszło mi takie uczulenie na przedramieniu, znikło stosunkowo szybko ale tak czy inaczej uważajcie jeśli macie wrażliwą cerę.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

Najbardziej cieszę się chyba z tych silikonowych kosmetyczek, w które zapakowane były próbki :-) Na pewno używać ich będę podczas sesji wyjazdowych. Podkładów póki co nie testowałam, ale z tego co widzę, to konsystencją nie odbiegają jakoś bardzo od tej starej formuły, którą lubiłam. Może z wyjątkiem próbek z tonacji TN, która była momentami jakaś transparentna jak na ten podkład.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

Próbki dostępne są również w Polsce, zawierają 5ml produktu, zapakowane są w szklane słoiczki i z tego co widzę w oscylują w okolicach 25zł. Nabierak to wygodna szpatułka.

map, swatche,kolory podkładu, podkład wodoodporny, makeup atelier paris,

I to wszystko co chciałam Wam powiedzieć. Mam nadzieję, że swatche się przydadzą, ja natomiast mimo, że pewnie postarzałam się o kilka lat ze stresu, wyszłam z całej sytuacji dużo silniejsza i wyciągnęłam kilka lekcji. Najbardziej jednak cieszę się z faktu iż poznałam się na kilku osobach ale i zyskałam kilku nowych przyjaciół.

To tyle na dziś, hej!

Thursday, March 7, 2019

Clare Blanc - puder Body Magic Dust / Golden Skin


Cześć!

Postanowiłam w końcu napisać coś więcej o pudrze Body Magic Dust w odcieniu Golden Skin marki Clare Blanc. Pudry te jak i cała seria kosmetyków zaprojektowana została przez znaną i lubianą wizażystkę Martę Iwańska szerzej rozpoznawalną jako Doktor Makeup.

Nie pamiętam już kiedy dokładnie dowiedziałam się po raz pierwszy o kosmetykach Clare Blanc (pewnie z social media) jednak pamiętam z przekazu, że odrazu jasne było dla mnie, że kosmetyki będą: sypkie, mocno napigmentowane, ekskluzywne i co za tym idzie dość drogie. Wszystko się sprawdziło :-)



Na stronie Clare Blanc mamy możliwość zakupu produktu w dwóch pojemnośćiach: 4g za 149zł i 10g za 249zł.

Producent opisuje produkt jako taki, którym otrzymamy najmocniejszy efekt mokrej, złoto-beżowej tafli. Idealnie nadawać się ma do zarówno makijażu twarzy jak i ciała powodując efekt mocno opalonej skóry.



"Produkty Claré Blanc przeznaczone są do każdego rodzaju skóry. Są lekkie, jedwabiście gładkie i bardzo trwałe. Dzięki naturalnym składnikom wzbogaconym o cenne oleje, witaminy i aminokwasy istnieje niskie prawdopodobieństwo wystąpienia reakcji alergicznych. Nie zatykają porów. Kosmetyki są w pełni przyjazne dla środowiska. Są wolne od konserwantów, talku, syntetycznych substancji zapachowych, parabenów, tlenochlorku bizmutu, sztucznych barwników."


Faktycznie - przejrzałam składy większości kosmetyków na stronie i są bardzo proste. Może nie tak proste jak innych minerałów, które stosuję w domu (Lily LoloPIXIE) jednak tak czy inaczej są to głównie komponenty spotykany szeroko w naturze i kosmetyce naturalnej. 

Przejdźmy jednak do sedna - puder Golden Skin. Co o nim sądzę?

KOLOR

Poniżej zobaczyć możecie swatche w ciepłym i chłodnym świetle. Moim zdaniem kolor produktu zależy w bardzo dużym stopniu od oświetlenia ponieważ drobinki są na tyle duże, że łapią światło z otoczenia. W ciepłym oświetleniu drobinki faktycznie będą złoto-beżowe, jednak w chłodniejszym przypominają nieco różowego szampana.

Nakładając produkt na czystą skórę produkt da bardziej brokatowy efekt, zaś położony na bazę stworzy równomierną taflę.


Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć jak produkt wygląda nałożony na przypudrowaną skórę. 
Produkt nałożyłam dość obficie pędzlem do różu/bronzera tej samej marki. 


Jakie są moje wnioski stosując ten produkt na twarz? 

Cóż, moim zdaniem na twarzy, na żywo, produkt jest dość mocno widoczny - raczej dla odważnych ponieważ drobinki są spore. Zupełnie inaczej jednak to wygląda w przypadku sfotografowania skóry w mocnym świetle.

O ile na żywo widzę te drobinki, o tyle na zdjęciach są już nieco mniej zauważalne, a efekt bardziej równomierny. Do tej pory w celu uzyskania podobnego efektu używałam sypkich rozświetlaczy marki Inglot.





Musicie liczyć się z tym, że nakładając go na sucho, na przypudrowaną twarz uzyskacie efekt podkreślenia porów. Puder mocno wyświeca skórę, a co za tym idzie również jej fakturę. Odradzam nakładanie tego produktu w okolicę jakichkolwiek blizn.

DEKOLT

Wielką siła tego produktu jest to jak pięknie radzi sobie z rozświetleniem dekoltu oraz jak wygląda położony na mokro. Najprościej jest wymieszać go po prostu z balsamem i potraktować nim całe ciało w celu uzyskania podkreślenia opalenizny.

Pokażę Wam jeden ze sposobów, który moim zdaniem świetnie nada się do sesji zdjęciowej i podkręcenia opalenizny.

Zaczynam od nałożenia olejku z awokado z Your Natural Side. 
Jest to olejek suchy, dlatego pamiętajcie by pracować z nim dość szybko. Ja uwielbiam olejek z awokado ponieważ ma zbawienny wpływ na skórę twarzy i dekoltu, dlatego poza makijażem w ten sposób zadbacie również o jakość skóry. 


Następnie by wzmocnić efekt i zwiększyć poślizg spryskuję wodę hydrolatem z Oczaru Wirginijskiego tej samej marki. Ponownie - poza pomocą w makijażu bardzo lubię ten produkt ze względów pielęgnacyjnych. Stosuję i na ciało i na włosy. Uprzedzam jednak, że oba produkty mają dość intensywny zapach :-)


Gdy skóra jest wciąż zwilżona przechodzę do nakładania pudru. Robię to przy pomocy pędzla, ale śmiało możecie zrobić to samo przy pomocy dłoni. Uważajcie jednak by nie zrobić smug palcami.


Warto jednak zwrócić tutaj uwagę, że produkt nakładany w dużych ilościach, na mokro, potrafi wybijać bardziej pomarańczowe/czerwone tony. Uważajcie na to szczególnie jeśli tak jak ja macie dość jasny koloryt cery. W tej sytuacji polecam Wam zacząć od odcienia Cold Beige, który jest jaśniejszy, bardziej cielisty i srebrno-złoty.


Jeśli spojrzycie na poniższym zdjęciu na różnicę pomiędzy skórą mojej twarzy, a dekoltu zobaczycie wyraźnie, że stopień opalenia skóry jest dość intensywny. Skóra ma dużo cieplejszy i ciemniejszy kolor. Uważałabym u osób z dużymi zmarszczkami szyi i dekoltu.


PĘDZLE...

Pędzle to za dużo powiedziane, ponieważ mam tylko jeden :-) ale bardzo podoba mi się ich wygląd. Rączki wykonane są prawdziwego drewna co za tym idzie osłojenie każdej rączki jest unikatowe i niepowtarzalne.
Pędzla do różu/bronzera FB 02 używam do rozświetlacza lub bronzera - zgodnie z przeznaczeniem. Jest wystarczająco miękki i elastyczny by poradzić sobie z jednym i drugim. Są to produkty wegańskie odziane w mosiężne okucie. Pędzel mam niedługo ale póki co nie odnotowałam żadnych wypadających włosków. Jestem ciekawa jak ta matowa, drewniana rączka będzie wyglądać po kilku latach? To się jeszcze okażę.


Dzięki syntetycznemu włosiu bez obaw możecie pracować tymi produktami na mokro.
Oczywiście świetnie sprawdzą się również inne pędzle, szczególnie jeśli spryskacie je wcześniej wodą lub produktem z gliceryną - np Fix + z MACA.



PODSUMOWANIE

Kończąc ten post - produkt daje zdecydowanie mocny efekt. Polecę go fankom błyskotek i wyraźnej tafli. Jedyne na co zalecam uważać to żeby nie przesadzić jeśli planujecie go używać na mokro przy jasnej skórze, ponieważ łatwo stworzyć ciemniejsze smugi. Tak jak pisałam wcześniej - wtedy bezpieczniej pozostać przy mniej intensywnym kolorze lub rozrzedzić go innym płynnym kosmetykiem.

Produkt jest dość trwały, uniwersalny - możecie używać go jako cień do oczu, rozświetlacz, dodatek do kremu/balsamu. Mimo, że mam tą mniejszą gramaturę wydaje mi się, że jest to zupełnie wystarczająca ilość, tymbardziej, że ceny nie są niskie. Nie jest to jednak produkt bez którego nie mogłabym się obejść.

Jestem bardzo ciekawa czy zainteresowałam Was tym produktem oraz czy macie w planach zaopatrzyć się w jakieś kosmetyki marki Clare Blanc? Dajcie znać.

Maja

Thursday, February 28, 2019

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline - Hit czy Kit?

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline

Cześć!

Korzystając z okazji, że trochę mnie wysypało od nadmiaru nowych kosmetyków w dzisiejszym poście chciałam napisać kilka słów na temat taniego, drogeryjnego podkładu, który szturmem podbija internet i kosmetyczki Polek. Mowa oczywiści o podkładzie LIQUID CONTROL HD od Eveline. Cena tego produktu to około 35zł za 32ml. Posiadam go w dwóch odcieniach - 010 Light Beige i 030 Sand Beige - szczęśliwie ten jaśniejszy niemal idealnie stapia się z moją skórą.


Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline

OPIS:

Producent zapewnia nas, że podkład jest nietłusty, idealnie stapia się z cerą, jest lekki i gwarantuje efekt drugiej skóry. Ponadto podkład ten ma "doskonale kryć i utrzymywać się aż do 24h".
Zawsze gdy czytam takie rzeczy zastanawiam się czy osoby przygotowujące opis produktu testują go w ogóle na własnej skórze :-)

O ile w 100% zgadzam się, że podkład jest: nietłusty, lekki, a konsystencja jest bardzo wodnista, tak z efektem drugiej skóry, doskonałym kryciem i wydłużoną do 24h trwałością już bym się mogła nieco kłócić.

KONSYSTENCJA/KRYCIE:

Podkład ten konsystencją przypomina mi mój ukochany Face & Body z Maca jednak w przypadku Eveline krycie i zastyganie jest zdecydowanie bardziej zauważalne. Mimo wszystko krycie to jest pomiędzy małym. Podkład posiada ogromne możliwości budowania krycia, przez co nie powiedziałabym, że wodnistość to jego wada. Wręcz przeciwnie - lejąca konsystencja sprawia, że podkład ten nadawać się będzie dla dużo większego spektrum klientów. Potrzebujesz mocniejszego krycia? Dołóż po prostu drugą warstwę, tak jak ja to zrobiłam poniżej.

Na pierwszym zestawieniu możecie zobaczyć mnie po lewej - bez makijażu, oraz po prawej - z jedną warstwą Liquid Control.


Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline


Na poniższym zestawieniu zobaczyć możecie mnie ponownie bez makijażu po lewej, oraz w dwóch warstwach podkładu i nałożonym pudrem po prawej (użyłam Eveline Matt My Day Banana Powder).

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline


Myślę, że różnica w kryciu wszelkich niedoskonałości widoczna jest gołym okiem.
Nie zgodziłabym się jednak, że otrzymujemy tu efekt drugiej skóry. Zarówno na zdjęciach jak i na żywo widzę i czuję, że mam typowy, wodny fluid na twarzy. Wyznacznikiem "efektu drugiej skóry" są dla mnie podkłady mineralne, których naprawdę ani nie czuć, ani nie widać na twarzy. Choć jestem w stanie uwierzyć, że kobiety, które przyzwyczajone są do tępych, gęstych podkładów po spróbowaniu tego produktu mogą mieć wrażenie niespotykanej lekkości na skórze.

APLIKACJA:

Opakowanie produktu posiada bardzo wygodną pipetę, którą możemy skroplić podkład bezpośrednio na twarz bez dotykania skóry do czego Was zachęcam, ponieważ podkład nałożony na gąbeczkę momentalnie w nią wsiąka i ... tyle go widzimy. Oczywiście powodem jest wodnista konsystencja, więc trzeba się z tym liczyć.

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline

Podkład przy dwóch warstwach pięknie przykrył krostki oraz piegi, skóra jest ujednolicona. Niektórzy skarżą się na oksydację - ja tego póki co nie odnotowałam, jednak mój produkt jest stosunkowo nowy.

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline


TRWAŁOŚĆ:

Trwałość podkładu jest faktycznie całkiem niezła, jednak już po paru godzinach odnotowałam bardzo mocne świecenie. Oczywiście moja cera jest ogólnie bardzo potliwa w strefie T, jednak jeśli nie użyję mocno matującego pudru do tego podkładu po kilku godzinach mój nos śmiało może wyznaczać statkom drogę do portu...

Jeśli macie gdzieś na twarzy odstające skórki możliwe, że przed aplikacją podkładu konieczne będzie złuszczenie twarzy, ponieważ ze względu na niskotłuszczową formułę produkt potrafi podkreślać suche miejsca.

KOLORYSTYKA:

Kolor 010 jest dla mnie niemal idealny, zaś obawiam się, że 030 nawet gdy się opalę będzie zwyczajnie zbyt brzoskwiniowy.

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline


PODSUMOWANIE:

Plusy
- Niska cena
- Ogólnodostępny
- Wygodna pipeta
- Możliwość budowania krycia
- Bez przypudrowania wygląda bardzo naturalnie
- Lekki, wodnisty
- Transparentny
- Satynowe wykończenie
- Po kilku godzinach nadal wygląda naturalnie


Minusy
- Budowanie krycia wymaga czasu
- Może podkreślać suche skórki i włoski
- Nie zapewni nawilżenia
- Szybko przepuszcza sebum


Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline

(wygląd twarzy świeżo po nałożeniu podkładu)

Podkład LIQUID CONTROL HD Eveline


No i co Wy o nim sądzicie? Zachęciłam Was do wypróbowania, czy może wręcz przeciwnie?