Friday, April 23, 2021

Słód jęczmienny na rozkręcenie laktacji

Słód jęczmienny na rozkręcenie laktacji
 


Cześć!

Dziś postanowiłam rozwinąć nieco temat słodu jęczmiennego.


PO CO STOSOWAĆ SŁÓD JĘCZMIENNY?

W poprzednim wpisie pisałam Wam już, że słód stosuję, a właściwie stosowałam, na rozkręcenie laktacji i zwiększenie ilości mleka w piersiach. Jest to składnik, który znajdziecie w wielu gotowych produktach służącym właśnie w problemach z laktacją. Najpopularniejsze produkty zawierające słód to Femaltiker i Karmi. Z mojego doświadczenia najbardziej opłacalny i najzdrowszy jest jednak czysty słód, który dodać możecie tak naprawdę do obojętnie czego, jednak najprościej przyjąć jest go w formie napoju. Obecnie laktację rozhulałam już na tyle, że nie jest mi to już potrzebne i stosuję go tylko doraźnie gdy wiem, że będę musiała odciągnąć dużą ilość mleka. 

Słód to jednak też po prostu bardzo zdrowy składnik, który ma zbawienny wpływ na trawienie dzięki zawartemu w nim błonnikowi. Uczulam jednak osoby chorujące na cukrzycę by przed spożyciem napoju słodowego skonsultowały się ze swoim lekarzem.


Słód jęczmienny na rozkręcenie laktacji



JAKI SŁÓD WYBRAĆ?

W sieci znajdziecie słód w formie sproszkowanej jak i w formie syropu. Ja osobiście polecam jednak ten pierwszy ponieważ w formie "surowej" będzie zatrzymywał swoje wartości odżywcze dużo dłużej, niż taki, który został już wcześniej połączony z wodą. Ponadto możecie użyć go również do wypieków, a jeśli kupicie syrop, nie zawsze będzie to możliwe.

Ja kupuję słód z [tego linku].


JAK PRZYGOTOWAĆ SŁÓD NA LAKTACJĘ?

Najprostszym rozwiązaniem jest rozrobić łyżeczkę słodu w połowie szklanki ciepłego mleka. Z braku laku może być to też woda, jednak ideałem byłoby, żeby produkt bazowy był tłusty, ponieważ w tłustym wszystkie witaminy rozpuszczają się znacznie lepiej. Nie ma znaczenia rodzaj mleka - ja od samego początku słód rozrabiałam w mleku roślinnym - raz sojowym, innym razem owsianym etc. 

Zachęcam również do stosowania słodu w połączeniu np z kakao, jogurtem czy płatkami śniadaniowymi. Mi smak takiego napoju odpowiada, ale wiem, że nie ze wszystkimi tak jest.


Słód jęczmienny na rozkręcenie laktacjiSłód jęczmienny na rozkręcenie laktacji



JAK CZĘSTO STOSOWAĆ?

Gdy na początku chciałam przyśpieszyć rozkręcanie laktacji stosowałam go dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Teraz jednak tak jak wspominałam moja laktacja jest już unormowana więc stosuję go jedynie doraźnie przed ociąganiem mleka laktatorem.


Słód jęczmienny na rozkręcenie laktacji

KIEDY MOGĘ SPODZIEWAĆ SIĘ EFEKTÓW?

W moim przypadku efekt "przepełnionych piersi" pojawiał się około godziny po wypiciu napoju i faktycznie najmocniejszy był w przypadku gdy wypiłam słód rozrobiony w ciepłym mleku. 


Słód bardzo pomógł mi w rozkręceniu laktacji i zrobieniu zapasów mleka do zamrażarki na wypadek gdybym z jakiegoś powodu nie mogła karmić dziecka piersią. Oczywiście musicie brać pod uwagę, że na jedną kobietę zadziała to lepiej, na inną gorzej, ja jednak polecam go z całego serca, ponieważ w moim przypadku efekty były znacznie szybsze i bardziej zauważalne niż przy stymulacji piersi laktatorem. 

Saturday, April 17, 2021

Wyprawka szpitalna do porodu (planowe cesarskie cięcie)

 

rzeczy dla mamy do szpitala, poróg, połóg, wyprawka


Cześć!

Dzisiejszy post będzie nieco odbiegał od mojej standardowej tematyki jednak tak najłatwiej będzie mi opowiedzieć Wam o wszystkim co zabrałam ze sobą do szpitala. Być może nawet nie to co zabrałam, a to co się przydało lub wręcz przeciwnie będzie tu istotniejsze, ponieważ patrząc teraz po kilku miesiącach na moją "check listę" wiem, że obecnie wyglądałaby ona zgoła inaczej. Tym właśnie doświadczeniem chciałabym się dziś z Wami podzielić - pewnie macie już dość słuchania tego podczas ciąży, jednak pamiętajcie, że każdy poród jest zupełnie inny tak samo jak każda rodząca oraz jej dziecko. Do tego dochodzą wymagania szpitali do których traficie - w jednym możecie dostać pierwszą wyprawkę dla dziecka czy nawet pampersy, a do dyspozycji rodzących będą laktatory - w innym zaś będziecie musiały mieć dosłownie WSZYSTKO swoje. Mój szpital niestety należał do tych drugich :-) Tak czy inaczej kompletowanie wyprawki dla siebie i dziecka polecam zacząć od odwiedzenia strony szpitala i sprawdzenia czego poza wynikami badań wymaga od Was Wasza placówka.


Ja od początku wiedziałam, że rodzić będę drogą cesarskiego cięcia stąd nie znajdziecie w mojej wirtualnej walizce żadnych gadżetów łagodzących ból jednak i tak moim zdaniem jest to wyjątkowo neutralna lista, która przyda się każdej z Was - ja większości, jeśli nie wszystkich z wymienionych poniżej produktów, używam do dziś!

Podstawowy podział na kategorie to rzeczy osobiste dla mamy i dla dziecka. Rodziłam w czasie pandemii, więc o rzeczach osobistych dla osoby towarzyszącej nie było niestety mowy...

Aha! Do rzeczy, które kupiłam w sieci znajdziecie linki w tekście :)


Zacznijmy zatem od...

RZECZY DLA MAMY

rzeczy dla mamy do szpitala, poróg, połóg, wyprawka


TEKSTYLIA & ODZIEŻ:

- 2 piżamy szpitalne - to czy będą z opcją karmienia czy będą po prostu na elastycznych ramiączkach pozostawiam już Wam. Ja miałam takie z opcją karmienia, kupione specjalnie do szpitala i okazało się, że piersi od mleka urosły mi na tyle, że okazały się być zbyt małe. Dlatego teraz kupiłabym rozmiar większe albo wzięła jakieś swoje, sprawdzone koszule nocne, których ramiączka łatwo zsunąć. NIE POLECAM brać jasnych piżam do porodu (obojętnie jakiego). Ja miałam taką i taką i mimo wszystko szczerze je polecam bo mimo mojej wtopy z rozmiarem piersi koszule te są tanie, ciemne, wygodne i bez żadnych dziecinnych zdobień, których osobiście nie cierpię i nie wyobrażam sobie w razie potrzeby iść walczyć o dobro swoje czy dziecka w koszuli do karmienia z nadrukowaną żyrafką :-)

- 2 biustonosze do karmienia - tak samo jak powyżej, bardzo żałowałam, że moje bawełniane biustonosze okazały się być "na styk", mimo, że tu wzięłam i tak rozmiar większe. Dopiero po 2 miesiącach od porodu znalazłam biustonosze, które idealnie sprawdziłyby się do szpitala, ponieważ mają duży zakres regulacji, co przy nawale jest bardzo wygodne. Dodatkowo poród i pobyt w szpitalu jest i tak na tyle stresującym doświadczeniem, że dla mnie był istotny mój maksymalny komfort. Jeśli zdecydujecie się karmić piersią będziecie chodzić w tych biustonoszach 24/7 dlatego warto zostawić te co bardziej finezyjne modele na czas gdy laktacja będzie już ustabilizowana, a na początku postawić na te elastyczne, bez fiszbin i minimum z 3 rzędami haftek. Ja polecam takie w wersji czarnej bo maści na obolałe sutki bardzo ciężko odeprać [klik!].

- 2 ręczniki - jeden do włosów, drugi do ciała - również polecam ciemne. Ja żeby zaoszczędzić miejsce w walizce jeden miałam taki cienki, sportowy z Decathlonu, który zwykle w lato zabieram na plażę.

-Szlafrok - ja wzięłam cienki, satynowy, ale w sumie chyba tylko raz założyłam go dla zasady idąc do łazienki. Rodziłam w czasie pandemii, więc panów żadnych na korytarzach i tak nie było, a na oddziale położniczym jest tak ciepło, że nie był mi zwyczajnie potrzebny mimo, że rodziłam na początku stycznia!

- Klapki pod prysznic i papcie na oddział - moim zdaniem w obu przypadkach najlepiej sprawdza się obuwie wsuwane - nie brałabym "miękkich" kapci zakładanych jak skarpetki, bo możecie mieć problem ze schylaniem. Dwie pary japonek okazały się być idealne.

- Opaska na oczy - ja nie potrafię bez niej zasnąć nawet w domu, tymbardziej nie potrafiłam nawet w sali, w której było dość jasno w nocy. 

- Wygodne rzeczy na wyjście - cóż, mi się nie udało urodzić w terminie planowego cięcia tylko wcześniej, więc wychodziłam ze szpitala w jeansach i swetrze, w których "tylko przyjechałam sprawdzić co się dzieje" :) ale bardzo polecam przygotować sobie wygodny dres albo jakieś legginsy. Bez względu na rodzaj porodu komfortowe, nieuciskające materiały są zbawienne w tych dniach. 

rzeczy dla mamy do szpitala, poróg, połóg, wyprawka



KARMIENIE & LAKTACJA:

laktacja, karmienie, wyprawka do szpitala

- Poduszka do karmienia - ja miałam Kurę Babci Dany marki La Millou i już w szpitalu mnie wkurzała, mimo, że moje dziecko było niewielkie i wtedy się jeszcze na niej mieściło. Jej kształt jednak sprawiał, że syn był ułożony w kształcie banana i jedząc miał głowę niżej od tułowia. Bardzo kiepska sprawa jeśli chcecie uniknąć ksztuszenia czy ulewania. Po miesiącu stwierdziłam, że nie chcę się z nią dłużej męczyć i zastąpiłam ją taką poduszką w kształcie litery C. Używam jej z powodzeniem do dziś, dodatkowo młody ćwiczy na niej teraz stabilizację, a tatuś używa jej do usypiania. 
PS z tej samej firmy miałam poduszkę ciążowa w wersji premium - faktycznie materiał poszewki jest przyjemniejszy, ale nie na tyle by był sens dopłacać.

- Muszle Medela - uwaga, muszle to nie kapturki! Przez muszle nie będziecie w stanie karmić jednak jest to wynalazek, który uratował laktację i sutki niejednej kobiety. Muszle to takie wypukłe dyski z wywietrznikami, które nakładacie na sutki pomiędzy karmieniami dzięki czemu piersi goją się i szybciej dochodzą do siebie. Dodatkowo dzięki temu, że nie dotyka ich bezpośrednio materiał stanika możecie na okrągło smarować je maścią, a ta nie zetrze się ani nie pobrudzi biustonosza. Dzięki tym otworkom pierś się nieco wyciąga i dziecku łatwiej ją złapać, co ułatwi dostawianie się każdemu dziecku, nie tylko temu, którego mama ma wypukłe czy wklęsłe brodawki. Żeby tego było mało muszle zbierają kapiące mleko i działają trochę jak kolektor mleka :) Moim zdaniem na początku drogi mlecznej muszle przydadzą się Wam nawet bardziej niż poduszka, bo tą łatwo zastąpić, a muszli się nie da. Absolutny MUST HAVE! [klik!]
PS nakładki przeciw gryzieniu miałam z Tommee Tippee, ale mój syn nie chciał absolutnie z nich pić.

- Maść na sutki - (tej samej za radą pediatry używam do pupy dziecka przeciw odparzeniom) [klik]

- Kompresy Multi-mam - przydatne do wygojenia piersi, jednak jeśli macie już maść z lanoliną i muszle wydaje mi się, że nie będą już potrzebne. Ja trochę na siłę zużyłam. Poczytacie o nich [tutaj].

- Laktator - oj... o laktatorach mogłabym spokojnie przygotować osobny wpis, albo i kilka :) bo to jest istny temat rzeka. Ja od początku planowałam wziąć pojedynczy laktator marki Neno Uno do szpitala, jednak moje widzki na Instagramie bardzo intensywnie przekonywały mnie, że pojedyncze laktatory są do... wyrzucenia :) i dosłownie w przeddzień porodu uległam i wymieniłam w torbie laktator Neno Uno na podwójną Medelę Swing Maxi. Niestety potem tego szybko pożałowałam i to jest dowód na to by nie wierzyć ślepo w to co się słyszy na Instagramie. Różnica jest taka, że Neno jest drobny, nie ma przewodów, można go ładować nawet z powerbanku, używać jedną ręką "w powietrzu" bo mocno zasysa się do piersi i sprawdzi się świetnie do rozkręcenia laktacji gdy na drugiej piersi wisi noworodek (czyli przez cały czas w pierwszych tygodniach). Medela to fantastyczny laktator i uwielbiam go, ale dopiero TERAZ zaczęłam go używać, po trzech miesiącach, gdy mam czas wieczorem żeby wygodnie usiąść przy kontakcie i przeznaczyć na siedzenie w miejscu minimum kwadrans bez dziecka uwieszonego do którejś z piersi. Dodatkowo Neno był dla mnie dużo bardziej intuicyjny i prosty w obsłudze, z obsługi Medeli nie zdążyłam się wcześniej przygotować i skończyło się na tym, że podjęłam jedną próbę ściągnięcia mleka w szpitalu - bez żadnych efektów. Tam elementów jest znacznie więcej i trzeba nauczyć się obsługi wcześniej, o myciu/sterylizowaniu tego wszystkiego w warunkach szpitalnych nie wspomnę. Bardzo żałuję, że zmieniłam Uno na Medelę w ostatniej chwili bo być może udałoby się rozkręcić laktację dużo szybciej i zaoszczędziłabym sobie dwóch nocy wrzasków głodnego dziecka, a jemu samemu dwóch butelek mleka modyfikowanego wlanego przez położne "bo przecież Pani nie ma mleka!". Niestety nie pocieszę Was pewnie tym co napiszę, ale obecnie używam OBU laktatorów. Neno na szybko w ciągu dnia gdy chcę ściągnąć mleko rozwieszając jednocześnie pranie albo po prostu gdy gdzieś jedziemy, a ja chcę mieć na miejscu możliwość ściągnięcia mleka na podróż powrotną, a Medeli wieczorami gdy chcę naraz ściągnąć dużą ilość mleka do zamrożenia bez bawienia się w łączenie porcji. Tak czy inaczej, zaczęłabym od Uno i bardzo bardzo polecam ten laktator do szpitala. 

- Słód jęczmienny - jeśli czytałyście o magicznych wspomagaczach laktacji na pewno natrafiłyście na informacje o Karmi i o Femaltikerze. Jedno i drugie opiera swą magiczną zasadę działania na słodzie. Do szpitala wzięłam Femaltiker, jednak po skończeniu opakowania stwierdziłam, że kupowanie go nie ma najmniejszego sensu i potem piłam już tylko czysty słód jęczmienny [dokładnie ten]. Wystarczy rozpuścić łyżeczkę słodu w 1/2 szklanki mleka, ale od biedy w szpitalu sprawdzi się też jogurt czy ciepła woda. Cena w stosunku do gramatury bez porównania do Femaltikera - ja już rozkręciłam na słodzie laktację, a nie zużyłam nawet połowy tego opakowania z linku. W Karmi zawartość słodu jest na tyle mała, że u mnie nie ma za bardzo efektu, za to godzinę po czystym słodzie piersi mam jak skała :) Dla mnie jest to kolejny MUST HAVE i żałuję, że nie zaczęłam go pić intensywniej jeszcze przed porodem jak i po nim.

- Woda - tutaj zdania są podzielone, jedni używają butelki Dafi z filtrem, mi się lepiej sprawdziły zwykłe wody w butelkach - zawsze miałam jedną dużą przy łóżku. Podczas karmienia piersią picie dużych ilości wody jest bardzo ważne.


HIGIENA & INNE GADŻETY:

- Kosmetyki do codziennej higieny: szampon, szare mydło, szczoteczka i pasta, krem, balsam, jeśli macie ochotę to kosmetyki do makijażu. Dzieci nie lubią mocnych zapachów więc warto mieć to na uwadze wybierając produkty do kosmetyczki. Ja spakowałam sobie nawet olejek z Nuxe'a, ale w obawie, że dziecko odtrąci pierś gdy będzie bardzo mocno pachnieć i tak go nie użyłam... mimo, że po prysznicu bardzo kusiło :-).

- Wkładki do biustonosza - Warto awaryjnie mieć tak z kilkanaście par jednorazowych - mi się nie przydały bo pokarm miałam dopiero po wyjściu ze szpitala i nic mi nie ciekło, ale mogą też ochronić biustonosz przed maścią jeśli nie kupicie tych muszli z Medeli. Zwróćcie uwagę, żeby miały pasek samoprzylepny, w innym przypadku będą wędrować po całym biustonoszu.

- Wkładki higieniczne popołogowe - po porodzie będziecie się oczyszczać, czyli krwawić. U jednych trwa to krótko, u innych wręcz odwrotnie. Czasem odchodów popołogowych jest niewiele, czasem bardzo dużo. Wkładki te są OLBRZYMIE (coś jakby powiększyć 5x największą podpaskę, jaką widziałyście w swoim życiu). Ja zużyłam jakoś około 12? sztuk. Dobrze jest mieć awaryjne w domu, by ktoś mógł je Wam dowieść, choć znajdziecie je w każdej aptece i Rossmannie, ale nie każdy mężczyzna da sobie radę ze znalezieniem tego i kupi Wam zwykłe wkładki, a te po porodzie to mogą się przydać co najwyżej do wytarcia krwi z nosa :-) Ja bardzo, bardzo polecam o te. Jedyne, które stabilnie siedziały w miejscu :-)

- Popołogowe majtki z siateczki - są bardzo rozciągliwe, wygodne i świetnie wspierają gojenie się zarówno podwozia jak i blizny po CC. Ja miałam dwie firmy ale powyższe wkładki lepiej trzymały mi się w tych.

- Powerbank - chociażby do naładowania wcześniej wspomnianego laktatora.

- Ładowarka do telefonu z bardzo długim kablem - u mnie okazało się niepotrzebna bo kontakt miałam zaraz przy łóżku, ale podobno bardzo różnie to bywa, a wbrew pozorom w szpitalu ma się dużo czasu na siedzenie na telefonie, bo dziecko ciągle śpi albo ssie pierś :)

- GoPro - oczywiście nie zachęcam do kupowania specjalnie kamerki na tę okazję, ja jednak swoją wzięłam i bardzo się cieszę, ponieważ mam te wspomnienia zachowane w doskonałej jakości na długie lata. 

- Termos - chociażby po to by zmoczyć chusteczki dla dziecka jeśli będzie źle reagować na takie zimne prosto z opakowania lub by nie musieć biegać co chwila do kuchni po herbatkę :-) ja miałam taki i trzymał ciepło ok 8h [klik]

- Kilka gumek do włosów

- Proste przegryzki do podjadania pomiędzy posiłkami; lekkostrawne herbatniki, ulubiona herbata, kawa etc. 

- Aplikacja do zamawiania jedzenia, lub dużo monet do automatów :)

- Sztućce, talerzyk, kubek etc. - to oczywiście już wedle uznania - jeśli szpitalne sztućce nie są dla Was problemem to śmiało możecie to sobie odpuścić.


RZECZY DLA DZIECKA


TEKSTYLIA & ODZIEŻ:

- Rożek i kocyk - na stronie mojego szpitala wyraźnie było napisane żeby zabrać jedno z tych dwóch, a jak przyjechałam to spytano mnie dlaczego nie mam kocyka? Tak więc pierwszą noc owijałam małego dodatkowo w ten awaryjny ręcznik z Memi, którego de facto nie użyłam do kąpieli bo nie było zwyczajnie takiej potrzeby (wyszliśmy po 3 dniach). Mieliśmy rożek od Mamy Ginekolog i bardzo bardzo je Wam polecam - miękkość jest niesamowita! A teraz gdy mały wyrósł używamy go jako kołderki.

- Ciuszki dla dziecka...
...tutaj mogłabym wymienić całą stertę rzeczy, które ze sobą miałam (a i tak nie starczyło i partner musiał mi dowieźć, bo pobyt się przedłużył o ten jeden dzień plus nie miałam dużej wprawy w przebieraniu) lecz gdybym teraz pakowała młodego wzięłabym:
- 5 par bodziaków z długim rękawem, 
- 1 czapeczka,
- 2 kaftaniki lub coś ciepłego na wierzch,
- 3 razy półśpiochy,
- 5 par pajaców ze stópkami, najlepiej z suwakiem*.


*Ogólnie muszę Wam powiedzieć, że jestem OGROMNĄ fanką pajaców, szczególnie tych na zamek, Do szpitala gdybym mogła wzięłabym z 10 par pajaców ze stópkami i nic więcej bo uważam, że są najprostsze i najwygodniejsze, szczególnie do szybkiego ubierania i ściągania ich z noworodka (a badania i obchody w szpitalu są co chwila). 

Prawie wszystkie rzeczy dla młodego miałam białe i nie uważam, że koniecznie rzeczy dla dziecka muszą być kolorowe, bo inaczej ich nie dopierzecie ze smółki czy z ulewania. Moje dziecko nie ulewało, a kupki odeprały się bez problemu zwykłą Lovelą jeśli coś się przypadkowo pobrudziło.
Skarpetki i rękawiczki się u nas nie przydały bo mały się nie drapał. Ciuszki miałam mieszane w rozmiarze 56 i 62 plus w domu zostawiłam sobie przygotowane pakiety w rozmiarze 62 gdyby jednak okazało się, że młody urodzi się większy - 56 okazało się być idealne. Teraz jednak i tak wzięłabym już tylko 62, które jest zdecydowanie łatwiej założyć na takie małe, "zastane" ciałko.


- Pieluchy tetrowe / flanelowe / muślinowe -  tutaj warto mieć ze dwie większe (np do użycia jako otulacz lub do położenia na przewijaku gdy przyjdzie obchód zrobić badania. Do tego ze dwie, trzy sztuki mniejsze pieluszek typu "ulewajka" choć u nas np nawet ich nie wyciągnęłam, ale nie jesteście w stanie przewidzieć, czy dziecko będzie ulewać. Rodzaj materiału, który wybieracie do otulania radzę dobrać po prostu do pory roku (flanela - zima, tetra - uniwersalne, bambus/muślin - lato). Ja uwielbiam pieluchy bambusowe ponieważ są niezwykle miękkie.

HIGIENA & GADŻETY:

- Paczka pieluch typu "Newborn" - ja miałam te z Bambiboo [klik] i do dziś nie znalazłam lepszych pieluch.

- Chusteczki Waterwipes - jeśli nie macie dużej wprawy w przewijaniu dobrze mieć nieco większe opakowanie.

- Kosmetyki: do ewentualnej kąpieli gdyby pobyt się przedłużył, krem do pupy (polecam wcześniej wspomnianą maść na sutki). Do przemywania oczu czy rączek zamiast chusteczek możecie używać po prostu dziecięcych wacików.

- Awaryjny smoczek dla noworodka  - tak tak, ja też nie miałam w planach podawać go dziecku tak wcześnie, ale gdy nie miałam pokarmu, a on nie chciał ssać w nocy piersi bo był już tak sfrustrowany, że nie leci, to było jedyne co było w stanie go uspokoić i dać moim piersiom nieco odetchnąć. Bardzo przydał się też w drodze do domu - w innym przypadku dziecko płakałoby mi na dworze przy minusowej temperaturze więc uważam, że czasem warto wybrać mniejsze zło. Uczulam jednak żebyście nie kupowały popularnych na Instagramie i jednocześnie szkodliwych smoczków Bibs. Ja po przewertowaniu różnych artykułów napisanych przez logopedów/stomatologów na temat smoczków zdecydowałam się spróbować czterech różnych firm i jedyny smoczek i kształt, który zaakceptował (choć też tylko w pierwszym miesiącu) mój syn to ten. 



To jest esencja jeśli chodzi o produkty, które moim zdaniem warto zabrać ze sobą do szpitala. W moim przypadku była możliwość dowożenia paczek pacjentkom w ciągu dnia więc część z tych rzeczy miałam odrazu w torbie, a część dowiózł mi partner gdy wychodziłam by niepotrzebnie nie dźwigać. Ze względu na wymogi szpitala spakowałam się w jedną walizkę typu "kabinówka", jedną miękką torbę na siłownie i torebkę. Teraz miałabym gdzieś ich wymogi i spakowałabym się w zwykłą dużą walizkę :)

To wszystko, mam nadzieję, że lista okaże się przydatna!

Sunday, October 25, 2020

Tutorial MAKIJAŻU ŚLUBNEGO krok po kroku - TYLKO DROGERYJNE KOSMETYKI! :)

 

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

Cześć!

Zwykle pokazuję Wam tutoriale w formie video na Youtube, tym razem jednak zapraszam na makijaż ślubny krok po kroku wykonany w całości kosmetykami, które znajdziecie w Hebe i Rossmanie :) Propozycja utrzymana w modnych ostatnio odcieniach ciepłych brązów i odcieni "rose gold". 
Listę kosmetyków wraz z odnośnikami do sklepów znajdziecie na końcu postu.


kosmetyki drogeryjne do makijażu ślubnego


Do makijażu użyłam palety Eveline "Essential Rose", która moim zdaniem idealnie nadaje się do makijażu ślubnego i jest idealnie dobraną kompozycją właśnie w tych barwach.


essential rose eveline

essential rose eveline

Przechodzimy zatem do samego tutorialu. Cienie z palety oznaczyłam numerkami i nimi będę posługiwać się w podpisach, ponieważ nie mają swoich nazw.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

1. Zaczynamy od nałożenia korektora na łuk brwiowy oraz ruchomą część powieki. Łuk brwiowy "pudrujemy" beżowym cieniem [1], powiekę zostawiamy mokrą.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

2. Cieniem nr [5] modelujemy powiekę - załamanie oraz połowę powieki ruchomej.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

3. Załamanie podkreślam jeszcze mocniej jasnym brązem [3], jasny róż [5] nakładam drobnym pędzlem również na dolną powiekę na szerokości 3/4.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

4. Jasny brąz [3] nakładam na dolną powiekę poniżej różu i miękkim pędzlem blenduję oba kolory. W zewnętrznym kąciku zarówno na górnej, jak i dolnej powiece dokładam ciemnego różu [7].

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

5. W zewnętrzny kącik oraz pod linią rzęs dokładam jeszcze odrobinę najciemniejszego, śliwkowego koloru [8] by zbudować trójwymiar powieki. Na początek powieki nakładam korektor.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

6. Na środek powieki nakładam odcień Rose Gold [4]. Warto zrobić to palcem lub mokrym pędzlem by wzmocnić efekt.

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

7. Na początek powieki (około 1/3) nakładam błyszczący beż [2], na sam wewnętrzny kącik i początek dolnej powieki nakładam matowy beż [1]. Maluję kreskę - ja robię to tak jak na zdjęciu, czyli najpierw maluję kreskę nad linią rzęs, następnie wyciągam ogonek bazując na przedłużeniu dolnej linii wodnej i łączę końcówkę z kreską nad rzęsami. Pozostaje zamalować pozostały pusty "trójkąt' i kreska gotowa! 

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku












8. Ósmy krok to wytuszowanie rzęs ulubioną maskarą, przyklejenie sztucznych rzęs oraz pomalowanie brwi. W moim przypadku zastosowałam cień do brwi, cienką kredkę by wzmocnić dolną linię oraz końcówkę, a na końcu przeciągnęłam całe brwi żelem do stylizacji brwi.









makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku









Przechodzimy do twarzy. 
Tutaj przyda się Wam następujący zestaw.
  9. Na całą twarz nakładam połączenie bazy i serum w formie różowych kropelek rozświetlających czyli "Unicorn Magic Drops".

eveline unicorn magic drops primer serum

10. Przy pomocy gąbki Magic Blender nakładamy podkład "Wonder Match" w kolorze 15. Na moim kanale znajdziecie film, w którym prezentuję test na żywo, swatche oraz recenzje tego podkładu.

podkład eveline wonder match 15

11. Korektorem Fit Me! 05 rozjaśniam okolice pod oczami, łuk kupidyna, kąciki ust, brodę, przestrzeń pomiędzy brwiami oraz nad i pod łukami. 

koretor fit me 05 maybelline

12. Przy pomocy Uniwersalnego Pudru Rozświetlajacego marki Bourjois gruntuję całą twarz. Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej satynowych pudrów dostępnych w drogeriach więc jeśli szukacie czegoś unikatowego na ślub, co podkreśli Waszą cerę w tym szczególnym dniu jest to jedna z propozycji, którą koniecznie warto wziąć pod uwagę. Nada się też na prezent dla mamy, ponieważ na skórze wygląda bardzo lekko i korzystnie :)

universal illuminating powder bourjois pudre de riz


universal illuminating powder bourjois pudre de rizDo przypudrowana wybierzcie duży, miękki pędzel.













 



beauty legacy paleta maxineczka
13. Po przypudrowaniu twarzy warto byłoby ją wymodelować, by na nowo odzyskała kształty :) Do tego celu proponuję lekki róż oraz bronzer i rozświetlacz z palety Beauty Legacy.
róż max factor

oh! my velvet lips eveline 13 brownie biscotti





14. Do ust - trwały matowy zestaw konturówka + matowa pomadka odporna na ścieranie - OH! my Velvet Lips 13 "Brownie Biscotti". Uprzednio wcześniej nawilżam usta specjalną bazą.
I GOTOWE! Dajcie znać co sądzicie o takiej propozycji na ślub :)

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku

makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku



makijaż ślubny drogeryjnymi kosmetykami tutorial krok po kroku
LISTA UŻYTYCH KOSMETYKÓW

TWARZ

- Primer + Serum Eveline Unicorn Magic Drops
- Podkład Eveline Wonder Match 15 
- Bronzer i rozświetlacz z palety MUR "Beauty Legacy"

OCZY

- Eyeliner Eveline "Variete"
- Beżowa kredka Max Factor "Natural Glaze"

BRWI


USTA

- Zestaw Eveline Oh! My Velvet Lips Lip Kit 13


Wpadnij też na

MÓJ KANAŁ YOUTUBE

Monday, March 2, 2020

Podkład Teint Couture City Balm GIVENCHY / recenzja + swatche

Teint Couture City Balm Givenchy

















Według producenta Teint Couture City Balm to podkład "upiększający" ukierunkowany na pielęgnację. Ma chronić skórę przed działaniem światła niebieskiego, zanieczyszczeniami i promieniami UV. Jeśli jesteście ciekawi jakie są moje wrażenia - zapraszam do lektury.










Teint Couture City Balm Givenchy


Produkt zapakowany jest w elegancką, smukłą tubkę oraz dozowany jest przez standardową pompkę. Dzięki miękkiemu opakowaniu bez problemu wyciśniemy ostatnie resztki fluidu. Dodatkowym, zewnętrznym atutem jest kolor opakowania spójny z kolorem w środku, co może być szczególnie przydatne w sytuacji zakupienia kilku odcieni np do pracy z klientem.


Teint Couture City Balm Givenchy






[Wraz z podkładami rozpoczęłam również testy dedykowanego pędzla w kształcie serca - mimo, ze nie jest to typowy płaski pędzel (posiada pewną gęstość) to nie do końca byłam zadowolona z tekstury, która powstaje przy użyciu tego pędzla do podkładów, dlatego używam do do baz i kremów, dzięki czemu smugi nie są widoczne. Moim zdaniem sprawdzi się przede wszystkim do lekkich, nawilżajacych podkładów.]










KOLORÓWKA




Teint Couture City Balm występuje w 14 kolorach stworzonych przez dyrektora artystycznego Givenchy Nicolasa Degennes’a. Uwzględnione zostały nie tylko różnorodne koloryty skóry, ale także warianty temperaturowe: chłodny (C), neutralny (N) albo ciepły (W).

Teint Couture City Balm Givenchy

N104 - porcelanowy z neutralnym podtonami
C110 - porcelanowy z chłodnymi podtonami
N200 - porcelanowy / jasny z neutralnymi podtonami
C205 - jasny z chłodnymi podtonami
W208 - jasny z ciepłymi podtonami
N300 - jasny / średni z neutralnymi podtonami
C302 - średni z chłodnymi podtonami




Teint Couture City Balm Givenchy


























N312 - średni z neutralnymi podtonami
C345 - średni / ciemny z chłodnymi podtonami
W370 - średni / ciemny z ciepłymi podtonami
N405 - średni / ciemny z neutralnymi podtonami
W430 - ciemny z ciepłymi podtonami
W480 - głęboki ciemny ze złocistymi podtonami
N490 - głeboki ciemny z neutralnymi podtonami
          
Teint Couture City Balm Givenchy

 
Teint Couture City Balm Givenchy







 Na szczególną uwagę zasługuje odcień N104 - piękny, jasny, uniwersalny odcień oraz W208 - średni, złotawy odcień idealny do mieszania. Jeśli szukacie czegoś do pracy na klientach polecam N200. Żałuję, że nie miałam możliwości przetestowania W480 ponieważ mam przeczucie, że ten odcień byłby idealny dla naprawdę ciemnych osób oraz po prostu do mieszania.

[Na zdjęciu od lewej: N300, N200, N104].







Teint Couture City Balm Givenchy

Teint Couture City Balm Givenchy swatches


FORMUŁA

Formuła jest wyjątkowo ciekawa - na największą uwagę zdecydowanie zasługuje zastosowanie ekstraktu z lukrecji, który jest głównym składnikiem aktywnym tego podkładu.


Ekstrakt z lukrecji jest składnikiem o silnym działaniu łagodzącym, zalecanym w stanach zapalnych towarzyszących problemom skórnym takim jak dermatozy skórne, egzemy, świąd, torbiele i podrażnienia. Zmniejsza wydzielanie sebum, jest silnym antyoksydantem, działa przeciwstażeniowo, zmniejsza zaczerwienienie posłoneczne czy związane z trądzikiem różowatym.



W produkcie zastosowano również kwas hialuronowy, który jak wiadomo zapewnia długotrwałe nawilżenie co w efekcie zapewnia długotrwałą, promienną skórę. Część z Was na pewno ucieszy się również ze stosunkowo wysokiego faktora 25++PA (Protection Grade of UVA - dwa plusy oznaczają średnią ochronę przeciwsłoneczną / system oznaczania ochrony przecwisłonecznej charakterystyczny głównie dla koreańskich i chińskich kremów BB).

Teint Couture City Balm Givenchy








Podczas nakładania podkładu natychmiastowo odczuwam pewną ulgę związaną z ukojeniem i nawilżeniem twarzy. Nie jest to może tak silne nawilżenie jak w przypadku np Healthy Mix'a od Bourjois jednak w tym przypadku krycie i trwałość jest większa, ponieważ produkt jest mimo wszystko zastygający, więc będzie też bardziej odporny na zcieranie od tradycyjnych kremów BB i podkładów nawilżających. 





Bez przypudrowania podkład prezentuje się bardzo promiennie nawet po zastygnięciu. W skali od 1 do 10 jego "moc" określiłabym na 3.5/4 ponieważ najlepszy będzie dla osób z średnio suchą skórą, które mimo wszystko potrzebują widocznego krycia np trądziku lub blizn czy przebarwień. Po ewentualnym przypudrowaniu osoby z bardzo suchą skórą i widocznymi skórkami mogą nie do końca być zadowolone z poziomu ich ukrycia.

Teint Couture City Balm Givenchy

PODSUMOWANIE

Tein Couture City Balm od Givenchy będzie idealny;
- dla osób z cerą, która potrzebuje nawilżenia, ukojenia, rozświetlenia,
- dla skór ziemistych, zmęczonych,
- po przypudrowaniu również dla cer z lekkimi przebarwieniami / bliznami / trądzikiem,
- dla osób, które nie potrzebują bardzo mocnego krycia, a jedynie średniego,

Nie sprawdzi się;
- jeśli potrzebujesz mocnego zmatowienia,
- jeśli posiadasz bardzo silny trądzik,
- jeśli szukasz czegoś zastygającego na "mur-beton".
- jeśli masz dużo suchych skórek.

Cena produktu: 209 zł / 30ml.
Dostępność: SEPHORA.

Skład:
AQUA (WATER) ; METHYL TRIMETHICONE ; ALCOHOL ; ISODODECANE ; PHENYL TRIMETHICONE ; BUTYLENE GLYCOL ; PEG-9 POLYDIMETHYLSILOXYETHYL DIMETHICONE ; GLYCERIN ; ACRYLATES/DIMETHICONE COPOLYMER ; ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE ; TITANIUM DIOXIDE [NANO] ; VINYL DIMETHICONE/METHICONE SILSESQUIOXANE CROSSPOLYMER ; DISTEARDIMONIUM HECTORITE ; SODIUM MYRISTOYL GLUTAMATE ; GLYCERYL UNDECYL DIMETHICONE ; PHENOXYETHANOL ; ALUMINUM HYDROXIDE ; XANTHAN GUM ; PROPYLENE CARBONATE ; DIMETHICONE ; VP/VA COPOLYMER ; STEARIC ACID ; SODIUM HYALURONATE ; TETRASODIUM EDTA ; PARFUM (FRAGRANCE) ; DIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE ; BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) SEEDCAKE EXTRACT ; BHT ; GERANIOL ; CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) ; CI 77491 - CI 77492 - CI 77499 (IRON OXIDES)